Wydawnictwo MiND » Porady Jespera Juula » Jak nauczyć dziecko dzielenia się z innymi? Prawo dziecka do własności

Jak nauczyć dziecko dzielenia się z innymi? Prawo dziecka do własności

Czy dzieci muszą nauczyć się dzielić?

Nasz syn jest zdrowym, towarzyskim dwulatkiem, ale kiedy bawi się z innymi, pojawiają się konflikty wokół dzielenia się. I to nie dzieci są „problemem” w takich sytuacjach, ale ich rodzice, którzy pośredniczą w konfliktach. Często widzę, że zmuszają swoje dziecko do pożyczania zabawki albo wręcz odbierają mu ją, żeby dać mojemu synowi. Mówią, że dzieci „muszą nauczyć się dzielić”. Uważam, że to ogromny błąd.

  • Mój syn ma bawić się zabawką, którą inne dziecko musiało oddać ze łzami w oczach?
  • Co mam powiedzieć swojemu dziecku w takiej sytuacji?
  • Co mam powiedzieć rodzicom?
  • Chciałabym nauczyć syna, że dzielenie się z innymi jest dobre, ale jak to zrobić, żeby nie naruszać jego granic ani granic innych dzieci?

Czy możesz coś o tym napisać? Myślę, że wielu rodziców szuka jakiejś sprawiedliwej metody.

Jak nauczyć dziecko dzielenia się z innymi Prawo dziecka do własności
Jak nauczyć dziecko dzielenia się z innymi? Prawo dziecka do własności. Zdjęcie: Pixabay

Odpowiedź Jespera Juula

Twój list dobrze pokazuje jeden z wielu tematów, na który rodzice i pedagodzy niepotrzebnie zużywają mnóstwo energii. Wielu marnuje swój czas spędzony z dziećmi na ich ciągłym korygowaniu, które tylko przeszkadza dzieciom w rozwijaniu poczucia własnej wartości i zrozumieniu społecznych więzi oraz wartości wspólnoty. Dzieci uczą się przez doświadczenie, a nie dzięki napomnieniom dorosłych!

Mój dobry znajomy, niemiecko-amerykański filozof Arno Gruen, pokazywał kiedyś film, który został nakręcony w afrykańskiej wiosce. Przedstawiał pięcioletniego chłopczyka, który stał ze swoją młodszą siostrą przy swojej chacie i trzymał w ręku kawałek chleba. Siostra z całych sił próbowała mu go odebrać, więc chłopiec najwyraźniej niepewny, co w tej sytuacji zrobić, zawołał mamę, która szybko zrozumiała, o co chodzi. Bez słowa wzięła z jego rąk chleb, podzieliła na dwie części, oddała mu oba kawałki i weszła z powrotem do chaty. Chłopiec patrzył na kawałki chleba, na siostrę, a potem w kierunku chaty. Po chwili jego twarz rozjaśniła się w zrozumieniu: dał siostrze jedną połówkę. To pokazuje, że siła naszego wpływu leży w cierpliwości i zaufaniu, a nie w pouczaniu i przymuszaniu.

Dziecko ma prawo do własności

Dwulatek, który zostaje zmuszony albo zmanipulowany, żeby dzielić się swoją zabawką z innymi, reaguje płaczem i paniką, ponieważ zaczyna wątpić w swoje prawo własności. Dlatego w takich sytuacjach dzieci na całym świecie krzyczą: „Moje! To moje!”. Niestety, ambitni rodzice i nieświadomi pedagodzy tłumaczą to jako akt egoizmu i zachowania aspołecznego. Dlatego wkraczają, używając przymusu, krytyki, pouczania, a nawet kar. A wszystko, co powinni zrobić, to tylko uspokoić dziecko dotykiem i prostym potwierdzeniem: „Tak, to twoje”.

Po krótkiej chwili dziecko samo chętnie odda zabawkę drugiemu maluchowi, a jego twarz pokaże radość z dzielenia się. Każdy może sprawdzić to w praktyce. Po około roku takich doświadczeń dzieci są elastyczne i nie potrzebują już wsparcia dorosłych. Kiedy kończą cztery–pięć lat, dzielenie się jest już zintegrowaną częścią ich zachowania społecznego.

Rodzice nie ufają swoim dzieciom

Dlaczego rodzice okazują brak zaufania w kompetencje dzieci i ich zdolność samodzielnej nauki? Powodów jest wiele. Jeden z nich to ogólna tendencja, żeby poświęcać naturalne procesy uczenia się i budowania przez dziecko poczucia własnej wartości na rzecz budowania przez dorosłych własnego obrazu dobrego rodzica. Ta tendencja nasiliła się w ostatnich latach. To smutne, jednak ten fenomen, polegający na tym, że najważniejszą pracą dzieci jest pokazywać całym sobą, że mają dobrych rodziców, którzy je wspaniale wychowali, nie jest nowy.

Drugi powód płynie z moralności, która mówi stanowczo, że dzielenie się jest właściwe i pozytywne, a niedzielenie się to egoizm. Dlatego niektórzy dorośli uważają, że w imię moralności mają prawo zmuszać do dzielenia, karać za „sobkostwo” i tak dalej. Wtedy dzieci nie uczą się dzielenia z radości, tylko ze strachu przed przymusem i poniżeniem.

Dzielenie się z innymi to jedno z pierwszych świadomych ćwiczeń dzieci w pokazywaniu własnych granic. Kiedy w ten proces wkraczają dorośli w opisany wyżej sposób, łamią nie tylko zdolność dzieci do wyznaczania granic i definiowania siebie jako człowieka, ale zaburzają także tworzenie dobrych relacji z innymi. Łamią osobiste granice dzieci, mimo że sami uważają, że dzieci muszą respektować granice dorosłych. Nie mam problemu, żeby wybaczyć to rodzicom, którzy nie dostają pensji za refleksję nad własnym zachowaniem, ale kiedy postępują tak ludzie pracujący z dziećmi, pedagodzy i wychowawcy, to kończy mi się cierpliwość.

Idealistyczne cele wychowania

Trzeci powód może mieć związek z postrzeganiem świata jako złego miejsca do życia. Jest w nim za dużo chciwości, egoizmu, oszustw i przemocy, dlatego niektórzy rodzice stawiają swoje dzieci w pierwszych szeregach rewolucji na drodze do lepszego świata. Tęsknią za idealnym zachowaniem, które w praktyce nie istnieje, ale próbują je wpoić swoim dzieciom. Jak wiadomo, dzieci uczą się, obserwując to, co robią dorośli, a nie słuchając tego, co mówią. Dlatego takie „wychowanie” nie prowadzi do osiągnięcia tych idealistycznych celów.

Dorośli, których spotykasz, mają oczywiście to samo marzenie co ty: być tak dobrym rodzicem jak to tylko możliwe. Niestety, przez całą historię marzenie to legitymizowało wszystkie możliwe narzędzia wychowawcze, w tym także przemoc w stosunku do dzieci. Niesamowicie trudno jest to zmienić, jeśli rodzice sami nie czują, że coś jest nie w porządku. Dlatego proponuję, abyś w opisanych sytuacjach oddawała zabawkę pokrzywdzonemu dziecku z takim komentarzem: „Nasz syn nie jest zachwycony zabawą czymś, co sprawia, że inne dziecko płacze, i ufamy jego ocenie”. Jeśli to sprawi, że rodzice będą chcieli uzasadnić swój punkt widzenia, można zacząć dyskusję właśnie od tego.

Egoizm dzieci adoptowanych

Chciałbym jeszcze dodać, że niektóre dzieci adoptowane zachowują się niesamowicie egoistycznie przez pierwsze lata życia w nowej rodzinie – zwłaszcza jeśli chodzi i jedzenie i zabawki. Podłożem tego zjawiska jest fakt, że spędziły długi czas w domu dziecka, gdzie rządzi prawo dżungli i brakuje wszystkiego. Te dzieci motywuje jeden z najsilniejszych instynktów człowieka: przeżyć za wszelką cenę. Im mniej będziemy „kryminalizować” takie zachowanie, tym szybciej ono zniknie. Spotykamy czasami także pięcio-, ośmio- i dwunastolatki, które zachowują się bardzo egocentrycznie wobec innych ludzi. Te dzieci są zawsze bardzo samotne i nieszczęśliwe, a ich zachowanie znika wraz z okazywaną im bliskością, bezpieczeństwem, stabilnością i ciepłem.

Ciekawe książki o wychowaniu dzieci

Alfie Kohn Wychowanie bez nagród i kar Książka dla rodziców wychowawców
Alfie Kohn, Wychowanie bez nagród i kar. Książka dla rodziców i wychowawców.

 

 

Wolne dzieci dobra książka dla rodziców o wychowaniu przez zabawę Peter Gray
Peter Gray, Wolne dzieci. Dobra książka dla rodziców o wychowaniu przez zabawę.

 

Wszystkie książki Jespera Juula cena promocyjna lista
Wszystkie książki Jespera Juula cena promocyjna lista

Artykuły Jespera Juula z poradami dla rodziców

  1. Czy mój syn ma dobrą opiekę w przedszkolu?
  2. Do jakiego stopnia babcia może mieszać się w wychowanie wnuków?
  3. Trzecia droga w wychowaniu dzieci. Wywiad z Jesperem Juulem
  4. Moja córka jest odrzucana przez koleżanki. Co mogę zrobić?
  5. Choroba rodzica. Jak powiedzieć dziecku o swojej chorobie? Czy dziecko zrozumie, że ojciec jest chory?
  6. Problemy samotnej matki wychowującej czternastoletnią córkę
  7. Adoptowane dzieci, samotne mimo miłości rodziców. Problemy z adoptowanym dzieckiem
© by Wydawnictwo MiND & FamilyLab Polska