Wydawnictwo MiND » Porady FamilyLab » Jak wspierać dziecko? Jak reagować na problemy dziecka?

Jak wspierać dziecko? Jak reagować na problemy dziecka?

Bezradność rodziców wobec problemów dziecka

Kiedy rodzice poszukują wsparcia w wychowaniu swoich dzieci, najczęściej zadają pytania typu: „Co mam zrobić?”.

  • Co mam zrobić, kiedy słyszę, że moje dziecko kłóci się z koleżanką w przedszkolu?
  • Co mam zrobić, kiedy syn opowiada mi o tym, jak kolega mu dokuczył?
  • Co mam zrobić, kiedy słyszę od córki, że nauczycielka ją niesprawiedliwie potraktowała?
  • Co mam zrobić, kiedy moje dziecko się zakochało i widzę, że obiekt jego uczuć źle je traktuje?
  • Co mam zrobić, kiedy moje dziecko nie daje sobie rady z czytaniem?
  • Co mam zrobić, kiedy moje dziecko pokłóciło się z moim mężem/ moją żoną?

Warto się na chwilę zatrzymać i zastanowić nad tymi pytaniami. Kiedy w życiu mojego dziecka wydarza się coś, co uznaję za niepokojące lub po prostu trudne, chcę ulżyć mu w jego emocjach i coś zrobić. Chcę jakoś zareagować. Wynika to po części z mojej bezradności wobec smutku czy cierpienia dziecka, a po części z przekonań na temat roli dobrego rodzica. Bezradność to jeden z najtrudniejszych do zniesienia stanów i każdy instynktownie dąży do tego, żeby go nie odczuwać. Dlatego chcemy poczuć się sprawczy, staramy się działać i aktywnie zmieniać rzeczywistość po to, żeby poczuć swój wpływ na nią.

Jak wspierać dziecko Jak reagować na problemy dziecka
Jak wspierać dziecko? Jak reagować na problemy dziecka? Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay

Pułapka myślenia o idealnym rodzicu

Jeśli chodzi o przekonania na temat roli rodzica, to wiele osób wpada w pułapkę myślenia, że dzieci dobrych rodziców są zwykle pogodne, zadowolone, szczęśliwe i przeżywają tylko lekkie i przyjemne emocje, a ich życie przebiega w harmonii. Jest to pułapka zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Dla dziecka, bo jego życie i codzienne doświadczenia stają się dla rodzica sprawdzianem własnej wartości, a dla rodzica, bo ustawia przed sobą nieosiągalny, nieistniejący ideał.

Tak czy owak, działania, które podejmujemy w reakcji na trudne emocje naszego dziecka, w dużej mierze służą temu, żebyśmy to my poczuli się lepiej. Pragniemy odzyskać sprawczość i sprawić, żeby nasze dziecko przestało cierpieć. Oczywiście, w takim pragnieniu nie ma nic niewłaściwego, jednak warto świadomie i mądrze towarzyszyć dzieciom w ich życiu, a nie tylko automatycznie reagować na różne sytuacje. Lepiej odpowiadać, zamiast tylko reagować, czyli świadomie wybierać to, co zrobię, a nie działać w pierwszym odruchu, nie wiedząc do końca dlaczego.

Jakiego wsparcia potrzebuje dziecko?

Kiedy dziecko doświadcza w swoim życiu czegoś trudnego, zazwyczaj nie potrzebuje, żeby rodzic rozwiązał jego problem albo uratował je z trudnej emocjonalnie sytuacji. Ono samo poradzi sobie z ogromną większością wyzwań, a zrobi to konstruktywnie, jeśli będzie mogło liczyć na rodzica lub innego dorosłego, który będzie umiejętnie towarzyszył mu w jego zmaganiach. Wyręczanie dziecka jest sygnałem braku zaufania rodzica, że ono samo jest w stanie poradzić sobie ze swoim życiem.

Tym, czego potrzebuje dziecko w trudnej sytuacji, jest zaciekawienie i uznanie rodzica.

Uznanie, czyli przyjęcie do wiadomości stanu, w jakim ono się znajduje, albo jakiejś informacji o nim. Na przykład, kiedy mówi „Nie lubię cioci”, uznaniem będzie przyjęcie do wiadomości, że jest mu trudno być z tą osobą (może tylko dziś?), zamiast przekonywania go, że „Przecież mówiłeś, że lubisz bawić się z ciocią”. Uznaniem będzie stwierdzenie „Aha, nie masz ochoty na brokuły?” w odpowiedzi na odsunięcie talerza z jedzeniem, zamiast edukowania, że „Brokuły są bardzo zdrowe i musisz zjeść przynajmniej część”. Niekiedy uznaniem może być zwykłe przytulenie, kiedy zauważymy, że nasze dziecko boi się w kinie, zamiast dodawania mu odwagi na zasadzie: „To tylko film. Zobaczysz, on go zaraz pokona”.

Jeśli więc wasze dziecko pokłóciło się ze swoim najlepszym przyjacielem albo przyjaciółką, to z pewnością potrzebuje, żebyście je usłyszeli, byli przy nim i towarzyszyli mu w jego smutku, niepokoju czy złości. Jeśli dziecko jest rozżalone na to, że nauczycielka niesprawiedliwie je potraktowała, także potrzebuje zauważenia, usłyszenia i towarzyszenia bez oceniania ani jego, ani nauczycielki. Podobnie w kłótni z mamą czy z tatą: drugi rodzic nie musi wtedy stawać po jego stronie, lecz najlepiej byłoby, gdyby mógł z życzliwością wysłuchać, jak bardzo dziecko jest rozgniewane, rozżalone czy przestraszone. Dziecko nie oczekuje rad, zaś ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje, są kłótnie rodziców na jego temat.

Wsparcie rodzica a zaufanie do dziecka

Takie podejście do sytuacji, w których dziecko przeżywa trudne emocje, może rodzić pytanie, czy nie robimy za mało, czy na pewno dbamy o nie tak bardzo, jak powinniśmy, czy chronimy je w odpowiednim stopniu, czy wypełniamy nasze zadania wychowawcze. Często wydaje nam się, że dziecko potrzebuje naszego zaangażowania w rozwiązanie problemu albo wskazówek i wyznaczania drogi, jaką powinno podążyć.

Tymczasem im większe jest nasze zaangażowanie, tym mniejsza sprawczość dziecka i mniejsze jego poczucie wpływu na sytuację oraz zaufanie do siebie. To jest ten ryzykowny moment, w którym troska rodzica może sprawić, że dziecko przestaje czuć, że może na sobie polegać, że buduje oparcie w samym sobie. Nikt z rodziców nie chce takiego rezultatu, więc warto wyhamować swoją chęć działania, zatrzymać się przy dziecku i towarzyszyć mu w jego doświadczeniu.

  • Pokłóciłaś się z Adelką? Smutno Ci?
  • Słyszę, że rozzłościłeś się na niego.
  • Nie spodobało ci się to, co zrobiła nauczycielka?
  • Jak ty się z tym masz?
  • Tobie to nie przeszkadza, jak widzę?
  • Och, mam wrażenie, że bardzo ci źle z tego powodu…

Powyższa lista to nie lista „poprawnych zdań, które należy wypowiadać w takich sytuacjach”, lecz sposób na pokazanie, że „Staram się zrozumieć, co w związku z tym przeżywasz” i zaproszenie do kontynuowania kontaktu. Nie przynoszą one rozwiązań, ale dają szansę na prawdziwe spotkanie, z którego dziecko może wziąć sobie budujące przekonanie: „To, co się ze mną dzieje, jest OK.” i poszukać SWOICH rozwiązań w konkretnych sytuacjach.

* Tytuł i śródtytuły pochodzą od Redakcji.

Autorka artykułu: Tamara Kasprzyk

Tamara Kasprzyk — psycholożka, trenerka i współzałożycielka Fundacji FamilyLab, mama dwójki dzieci. Wspiera dorosłych w budowaniu relacji z dziećmi opartych na wzajemnym szacunku i dojrzałym przywództwie dorosłych. Pracuje z dorosłymi, uznając, że dobrostan dziecka w rodzinie zależy przede wszystkim od jakości jego relacji z opiekunami. Prywatnie i zawodowo podąża w kierunku wyznaczanym przez wartości promowane przez FamilyLab — równą godność, integralność, autentyczność i odpowiedzialność osobistą.