» » Rodzice po rozstaniu. Nie mieszkamy już razem, a córka martwi się o swojego ojca

Rodzice po rozstaniu. Nie mieszkamy już razem, a córka martwi się o swojego ojca

wpis w: Porady Jespera Juula | 0

Osiem miesięcy temu rozstałam się z moim partnerem, z którym mamy dwoje dzieci (cztery i sześć lat). Nasze rozstanie nie było dla mnie zakończeniem, chociaż nie wynikało z niczyjej zdrady. Chodziło raczej o poczucie, że nie jesteśmy już w stanie dłużej być ze sobą szczęśliwi.

Były dni, kiedy mój były partner czuł się bardzo przybity i w ogóle nie wychodził rano z łóżka, nie uczestniczył w życiu towarzyskim, nie spotykał się przyjaciółmi. Chciał być z nami, ale nie potrafił zmusić się do żadnych wspólnych aktywności. Dlatego w naszym związku często czułam się samotna, szczególnie w weekendy, kiedy inne rodziny wyjeżdżały gdzieś razem, a ja jechałam sama z dziećmi.

Rodzice po rozstaniu Nie mieszkamy razem córka martwi się o swojego ojca
Rodzice po rozstaniu. Nie mieszkamy już razem, a córka martwi się o swojego ojca. Zdjęcie: Pixabay

Po rozstaniu z nim czuję się lepiej

Po rozstaniu czuję się pod niejednym względem dużo lepiej. Problem polega na tym, że mój eks-partner jest bardzo nieszczęśliwy, a razem z nim także nasze dzieci, przede wszystkim córka. Ona czuje się w pewien sposób odpowiedzialna za jego szczęście. Bardzo martwi się tym, że został sam w domu i z nikim się nie spotyka.

Nie ustaliliśmy żadnych sztywnych reguł dotyczących spotkań z dziećmi. Mój eks-partner przychodzi, kiedy chce, i zabiera dzieci. Potem córka mi opowiada, że płacze, kiedy przyjeżdżam ich odebrać. Jest na mnie wściekła, bo uważa, że to przeze mnie nie mieszkamy razem. Mówi, że chce, żebyśmy znowu byli razem, i że jest smutna, bo mieszkamy w innym domu, a tacie jest bardzo ciężko. Próbuję jej tłumaczyć najlepiej, jak potrafię, że nie jest odpowiedzialna za naszą relację. I że rozumiem, dlaczego jest na mnie tak wściekła.

Moja córka jest nieszczęśliwa

Ale mam pytanie: jak bardzo szkodliwe dla mojej córki może być to, jak się teraz czuje? Chodzi mi o nieszczęście, które odczuwa, spowodowane tym, że tata nie radzi sobie w życiu? Co mogę zrobić, żeby lepiej radziła sobie z tą sytuacją?

Nie chcę, żeby straciła szacunek do swojego ojca. On ma wiele dobrych stron i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wykorzysta je w swoim życiu. Jednak nasze rozstanie było dla mnie wyzwoleniem i czuję się jak nowo narodzona. Niestety, cenę za to płacą moje dzieci i eks-partner.

Odpowiedź Jespera Juula

Trudno jest kochać i żyć z człowiekiem, który chronicznie choruje i popada w zupełną bierność. Na pewno jest to wielkie obciążenie. Nasza elementarna potrzeba, aby stanowić jakąś wartość dla partnera, zostaje wtedy niemal zredukowana do zera poprzez niemożliwość wspólnego życia – czy to przez dręczące nas złość i poczucie winy, czy też, jak w Pani wypadku, przez zrozumienie, że życie takie zmierza w stronę autodestrukcji.

W takich wypadkach dzieci często poświęcają się, żeby pomóc. Dlatego Pani córce nie pomoże zapewnianie, że nie jest odpowiedzialna za Waszą relację. Córka widzi jedyną możliwość swojego szczęścia w tym, że jej rodzice znowu będą razem. Z drugiej strony, gdybyście byli razem, byłby to dla niej fatalny wzór jako przyszłej matki i kobiety.

Inną możliwością rozwiązania tej sytuacji jest to, żeby jej ojciec aktywnie przejął odpowiedzialność za siebie i zawalczył o lepsze życie.

Dziecko ma prawo do troski o rodzica

Pyta Pani, czy obecna sytuacja może być szkodliwa dla córki. „Szkodliwy” to bardzo dramatyczne słowo. W tym wypadku jest oczywiste, że wpłynie ona na rozwój jej jako kobiety i na przyszłe podeście do relacji z mężczyznami. Nie jesteśmy teraz w stanie przewidzieć, czy będzie to wpływ konstruktywny czy destrukcyjny. To okaże się dopiero w ciągu kilku najbliższych lat. W tym momencie walczy ona wewnętrznie w koktajlem rozmaitych uczuć: wściekłości, smutku, troski, bezradności i odpowiedzialności. Wszystko, co może Pani zrobić, to tylko jej w tym towarzyszyć.

To oznacza, między innymi,  że powinna być Pani ostrożna z takimi stwierdzeniami jak „Rozumiem Twoją wściekłość”. Lepiej jest powiedzieć całkowicie otwarcie: „Źle mi  z tym, że nasze rozstanie z tatą tak bardzo cię boli, ale musiałabym zdradzić samą siebie, gdybym miała dalej z nim żyć”. Pewnego dnia córka zrozumie egzystencjalne znaczenie takiego zdania.

Tak samo, uważam, musi Pani z dużą delikatnością traktować jej poczucie, że jest odpowiedzialna za samotność i szczęście ojca. W żadnym wypadku proszę nie starać się odbierać jej tego. W chęci pomagania nieszczęśliwemu ojcu wyraża się jej potrzeba, aby być kimś wartościowym w jego życiu. My jako dorośli wiemy oczywiście, że to za duża odpowiedzialność dla takiej małej dziewczynki, ale tego ona właśnie w tym momencie chce spróbować. Gdy zaczniemy ten wybór problematyzować, to ryzykujemy,  że uderzymy w jej poczucie własnej wartości, a to byłby dopiero dla niej ciężki cios.

Dlatego nie może Pani właściwie nic więcej zrobić , jak tylko być dla niej i z nią z całą troską, której ona potrzebuje, i żywić nadzieję, że jej ojciec zacznie wreszcie powoli przejmować odpowiedzialność za swoje życie. On jest jedyną osobą, która może w tej sytuacji zdjąć ciężar z Pani córki.

* Tytuł i śródtytuły pochodzą od Redakcji.

Polecamy inne artykuły Jespera Juula:

  1. Jak zorganizować wakacje w rodzinie patchworkowej? Córka mojego męża jest zazdrosna
  2. Kiedy syn bierze na siebie rolę mężczyzny. Porada dla samotnej matki
© by Wydawnictwo MiND & FamilyLab Polska